Gdy urodziła się druga córcia zaczęłam przygodę z chustami. Coś pięknego i żałuję, że nie zaczęłam już przy pierwszej córeczce. Starsza widząc, że młodsza ciągle jest noszona zrobiła się zazdrosna i ciągle chce na rączki. Czasem wsadzę ją do chusty, ale 13 kg i 98 cm to nie mało do noszenia, więc na długo sił nie starcza. Przed wyjazdem w góry postanowiłam jednak, że albo kupię chustę ale dla cięższych dzieci albo nosidło. Wyszło na to, że mąż nie był za bardzo zainteresowany tematem chust więc zostało nosidło! I tu powstał problem, wyzwanie wręcz, jakie nosidło, jakiej firmy, gotowe czy szyte?
Pytań było wiele, a czasu do wyjazdu coraz mniej. Pewnego dnia po przeczytaniu miliona opinii, rekomendacji, recenzji itd. trafiłam na stronę z opisanym nosidłem szytym przez Pathi. Nie ukrywam, że oprócz super opinii nosidła te dostępne są w bardzo atrakcyjnych cenach.
I tak po wymianie kilku wiadomości zamówiłam nosidło. Miało do nas dotrzeć parę dni przed wyjazdem, ale jak to z naszym szczęściem bywa dorwaliśmy je (dosłownie) w dniu wyjazdu. Na szczęście na wyjazd było, i całe szczęście. Młoda już po przejściu paru metrów wołała, że chce na rączki. Tu do akcji wkroczył tata z nosidłem. No i cud... dziecko, które już jakiś czas nie spało w dzień dosłownie po paru minutach odpłynęło. Magia.
,